Bajka o bogu w drodze

5 (1)

Mówią, że na Białorusi mieszka Bóg. Czasami nosi stare szmaty i w nędznym ubraniu  żebraka wędruje od wioski do wioski, od domu do domu i uczy  ludzi mądrości.
A wiec jeżeli zobaczysz  na drodze żebraka lub jakiegoś biedaka, wiedz, że gdzieś daleko zszedł po drabinie z chmury i idzie nieść ludziom swoją mądrość.

„Idę do Boga, od wczesnego świtu do wieczoru, od wieczoru do gwiazd, od gwiazd do miesiąca, od miesiąca do jasnego słońca, od jasnego słońca do samego Boga”

Przychodzi on na co dzień pogospodarować, dobrych ludzi obdarować, złych – ukarać, po czym wraca do nieba.

„Kiedy Bóg odchodził do nieba ludzie bardzo płakali:
- Boże, nie opuszczaj nas, w świecie przecież tyle zła!
- Ludzie moi, dam wam słowa lecznicze i zioła pachnące. Nimi będziecie się bronić przed złem.”

A bóg zobaczył, że człowiek przejął jego mądrość i zaczął troszczyć się o pokrzywdzonych i biednych, ubogich i podróżnych. Bo w ich oczach można ujrzeć ideę samego Boga. I zaczęli ludzie kreować jego obraz (jasne słoneczko, gwiazdkę z nieba) i w dniu jego narodzin chodzić z tą gwiazdą od domu do domu, od wioski do wioski i śpiewać piosenki i dostawać za to prezenty.